FILANTROP

wielka Przyjaciółka Polski

Sue Ryder była niezwykłą brytyjską działaczką charytatywną, która swoje akcje prowadziła na całym świecie. Założyła międzynarodową fundację w hołdzie ofiarom II wojny światowej. Nie licząc aktywności podczas wojny, Sue Ryder pomogła co najmniej 500 tys. osób, ponad 50 narodowości. Jako Lady Ryder of Warsaw zasiadała w brytyjskiej Izbie Lordów. Była wielką przyjaciółką Polski, ufundowała tutaj 30 domów opieki, hospicja i szpitale. Jej zaangażowanie w polskie sprawy i pomoc były doprawdy niezwykłe. Wymieniana jest jednym tchem z Florence Nightingale i Matką Teresą z Kalkuty. Została uhonorowana ośmioma doktoratami honoris causa (Liverpool, Exeter, Essex, Reading, Leeds, Kent, Londyn i Cambridge). Była odznaczona m.in. Orderem Św. Michała i Św. Jerzego, Orderem Imperium Brytyjskiego, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Orderem Ecclesia Populoque Sevitium Praestanti oraz – niezwykle ważnym dla samej Sue – Orderem Uśmiechu, który przyjęła od polskich dzieci w 1983 r. Uroczystość ta odbyła się w Konstancinie-Jeziornie, gdzie Sue Ryder stworzyła dom dla dzieci z reumatoidalnym zapaleniem stawów. Sue Ryder jest jednak cały czas zbyt mało znana w naszym kraju, mimo wielkich rzeczy, jakich dokonała dla Polski.

Dom rodzinny

Margaret Susan Ryder, znana jako Sue Ryder, urodziła się 3 lipca 1923 roku w szpitalu miejskim w Leeds, w ziemiańskiej rodzinie osiadłej w hrabstwie Suffolk. Dom rodzinny sąsiadował ze slumsami, które stanowiły niesamowity kontrast dla środowiska małej Sue, wypełnionego miłością, troską i dobrobytem.

Nie była to jednak twierdza. Wręcz przeciwnie – rodzice Sue Ryder dobrowolnie pracowali na rzeczy ubogich i chorych, w czym młoda Sue chętnie pomagała. Matka zabierała ją na dydaktyczne spacery po slumsach i tłumaczyła, że tak również wygląda życia. „Nie zamykaj oczu – mówiła – nie odwracał głowy”. Dzieci z sąsiedztwa były zawsze mile widziane w ogrodzie państwa Ryder i zawsze mogły liczyć na kanapki i słodycze. To z domu rodzinnego wyniosła potrzebę niesienia pomocy biednym i pokrzywdzonym przez los. Pisała: „A jednak największy wpływ na moje dzieciństwo, jak i całe życie i znaczną część mojej pracy, miała moja matka. Okazywała mi troskę, dodawała odwagi i zawsze pomagała. Być może najważniejszą z jej zalet było ciepło, z jakim odnosiła się do ludzi i szczere zainteresowanie ich potrzebami. Matka nawet w podeszłym wieku była osobą aktywną i towarzyską.”

Dom w Scarcroft był pełen ludzi, zawsze coś się tam działo. Przyjeżdżali goście, niektórzy przychodzili po pomoc lub poradę, inni szukali opieki, a do biura naszego majątku wpadali przedsiębiorcy. Włóczęgów i bezdomnych nie odsyłano od drzwi z pieniędzmi, ale zapraszano ich na ciepły posiłek, kąpiel i zmianę odzieży. A jeśli kto potrzebował noclegu, zawsze traktowany był z należytym szacunkiem.

Sue Ryder

II wojna światowa

Po wybuchu II wojny światowej, mając zaledwie 16 lat, wstąpiła ochotniczo do FANY (Formacji Pielęgniarek Pierwszej Pomocy). Aby to zrobić, musiała sfałszować datę urodzin, na służbę była bowiem za młoda. Następnie, po trzytygodniowym kursie, razem z dwiema koleżankami zgłosiła się do głównej kwatery SOE, czyli Kierownictwa Operacji Specjalnych. Po krótkiej służbie w sekcji czeskiej, Sue Ryder oddelegowana została do polskiej części Zarządu Operacji Specjalnych, zajmującej się dywersją w okupowanej Europie. W sierpniu 1944 r. ekspediowała zrzuty broni dla walczącej Warszawy.

Współpracowała z cichociemnymi, których czule nazywała „Bods”. Ich odwaga, determinacja i poświęcenie wywarły ogromny wpływ na przyszłość Sue Ryder. Mówiła, że warto było za nich umierać, ale i dla nich żyć. Zawsze wspominała ich jako wesołych, śpiewających i tańczących mimo niezwykle niebezpiecznych misji, których wszyscy byli świadomi (i z których wielu nie wróciło). Podczas służby w SOE, Sue Ryder zetknęła się z ok. 300 cichociemnymi – anonimowymi bohaterami, którzy na zawsze ją zmienili.

Pierwszy Dom

W trakcie wojny Sue zetknęła się bezpośrednio z ogromem ludzkiego cierpienia. Po jej zakończeniu niosła pomoc byłym więźniom hitlerowskich obozów, przemierzając Europę z misją pomocową SOE. Miała wtedy ok. 25 lat! W wyzwolonej Europie działy się rzeczy potworne. Ofiary obozów i okrucieństw wojennych kradły z głodu, zabijały z zemsty, za co trafiały do więzień, czasami z najwyższymi wymiarami kary. Sue odwiedzała alianckie więzienia, ratując życie wielu skazanym na śmierć lub – jeśli nie było to możliwe – towarzysząc im do ostatnich dni. Dzięki niej egzekucji uniknęło ok. 40 osób, a przeszło 1400 Polaków wyszło z więzień i wróciło do ojczyzny.

W 1952 r. założyła w Niemczech pierwszy Dom Sue Ryder dla ludzi uratowanych z więzień, którzy nie mieli ani dokumentów, ani pieniędzy, ani nawet planu i szansy, by wrócić w swoje rodzinne strony (tzw. dipisi, z ang. displaced persons – osoby przemieszczone). Doświadczenia te spowodowały, że bez reszty zaangażowała się w pracę charytatywną na rzecz chorych, bezdomnych, zapomnianych i pozbawionych środków do życia ludzi. Wkrótce jej pomoc rozlała się po świecie. Dzisiaj obejmuje 13 krajów na 4 kontynentach.

Nie zaniedbujcie chorych i starszych. Nie odwracajcie się od osób niepełnosprawnych i umierających. Nie wypychajcie ich na margines społeczeństwa. Bo gdy to zrobicie, nie pojmiecie, że oni stanowią ważną prawdę. Chorzy, osoby starsze, niepełnosprawni i umierający uczą nas, że słabość jest twórczym elementem ludzkiego życia i że można przyjąć cierpienie, nie tracąc godności.

Sue Ryder

Fundacja

W 1953 r., mając zaledwie 30 lat (!), powołała do życia fundację swojego imienia. Została ona utworzona dzięki niewielkiemu spadkowi, kredytowi i wielkiej dawce optymizmu. Sue Ryder zdecydowała się kupić dom w Cavendish, w którym mieszkała jej matka i utworzyć tam centralę Fundacji oraz dom pomocy.

„There’s rosemary, that’s for remembrance, pray, love, remember” – cytat z Hamleta i gałązka rozmarynu stały się symbolem Fundacji, będącej żywym pomnikiem milionów ludzi, którzy oddali swoje życie w czasie dwóch wojen światowych, walczyli w obronie człowieczeństwa, a także tych niezliczonych, którzy cierpią i umierają również dziś na skutek prześladowań i w czasie pokoju są samotni. The Sue Ryder Foundation wybudowała w 15 krajach świata ponad 80 domów, które do dziś służą chorym i cierpiącym. Pisała: „Ważnym jest, by osoby niepełnosprawne były włączone do społeczeństwa, by nie znalazły się po ciemnej stronie świata, tam gdzie nie znajdują żądnych zajęć ani zainteresowań poza własnymi dolegliwościami i telewizją. Bycie osobą niepełnosprawną, mimo wszystko nie dyskwalifikuje jej jako człowieka, lecz wymaga odnalezienia <<nowej techniki życia>>, jak my to nazywamy”.

Do 1978 roku organizowała wyjazdy wypoczynkowo-rehabilitacyjne do Wielkiej Brytanii dla byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Z tej formy pomocy skorzystało ok. 8 tys. osób, głównie Polaków. Wraz ze swoim mężem Leonardem Cheshire (1917-1992), słynnym pilotem RAF-u, bohaterem II wojny światowej i wielce zasłużonym działaczem charytatywnym, inicjowała wspólne akcje humanitarne w różnych krajach świata, dotkniętych tragedią ludzką. Dla finansowania swojej wielkiej działalności, Sue Ryder założyła ponad 600 sklepów charytatywnych.

Życie prywatne

W lutym 1955 r. Sue Ryder poznała Leonarda Cheshire, pilota RAF-u, który w wieku zaledwie 25 lat zdobył stopień pułkownika. W czasie wojny odpowiedzialny był m.in. za bombardowanie Monachium i zniszczenie tam głównej kwatery gestapo. Kiedy spotkali się po raz pierwszy, Leonard prowadził już własną fundację, która wspierała chorych w wielu miejscach na świecie.

Nietrudno się domyślić, że szybko znaleźli porozumienie. Wspólne wartości, wizja i sens działania doprowadziły ich do ołtarza. Sue Ryder pisała: „(…) jesteśmy zaręczeni i planujemy wziąć ślub w najbliższej przyszłości, po cichu za granicą. W ten sposób zapewniamy, że jedynym celem pozostaje nadal dobro sprawy – pomoc chorym i ludziom w potrzebie, niezależnie od tego kimkolwiek i gdziekolwiek są”. Pobrali się 5 kwietnia 1959 r. w Indiach w prywatnej kaplicy kardynała Valeriana Graciasa w Bombaju. Po ceremonii odbyło się bardzo małe przyjęcie w Domu Leonarda Cheshire „Bethlehem” na peryferiach Bombaju. Co ciekawe, było ono przygotowane przez tamtejszych pacjentów i pracowników.

Sue Ryder i Leonard Cheshire mieli dwoje dzieci: syna Jeromy’ego Cheshire (1960-2019) i córkę Elizabeth Cheshire (ur. 1962). Sue Ryder praktycznie nie mówiła o swoich osobistych sprawach. Ponoć nie miała hobby, ani czasu na relaks. Całą swoją uwagę i energię poświęcała pomocy innym.

Polska

Polska – począwszy od spotkania z cichociemnymi – zawsze była dla Sue Ryder miejscem szczególnym. Bezpośrednio po wojnie, wraz z międzynarodową grupą wolontariuszy, pospieszyła z pomocą stolicy, by później stale pomagać Polsce i Polakom. Osobiście prowadziła m.in. słynną ciężarówkę Joshua z różnymi materiałami, przywoziła też ubrania, lekarstwa i żywność.

Wybudowała 30 Domów Sue Ryder (domy opieki społecznej), pięć szpitalnych oddziałów onkologicznych oraz trzy hospicja, które przyjęły pod swój dach chorych, samotnych i bezdomnych. W okresie PRL-u Fundacja nie mogła być prowadzona w kraju, dlatego wszystkie obiekty przekazane zostały państwu polskiemu. Sue Ryder zawsze chciała być blisko Polski, także w najtrudniejszych czasach. Była pierwszą cudzoziemką, która w stanie wojennym dostała pozwolenie na wjazd do kraju.

Pisała: „Czuję, że należę do Polski. To barwny kraj, tak często źle rozumiany, stosunkowo mało znany i ze względu na położenie geograficzne narażony przez całą swoją długą historię na ataki ze strony silniejszych sąsiadów. To kraj, z którym jestem blisko związana od ponad 40 lat. Dzięki tradycji ludowej oraz wyrażanej kulturze regionalnej, a także nieugiętemu duchowi, Polska, pomimo częstych inwazji i rozbiorów, nigdy nie utraciła swojej niezależności i woli przetrwania.”

O Polakach mówiła „My, Polacy”, a Polskę traktowała jak własną ojczyznę. W 1978 r. otrzymała od Królowej Elżbiety II tytuł szlachecki. Co wybrała na swoje terytorium? Warszawę – zatem w brytyjskiej Izbie Lordów zasiadała jako Lady Ryder of Warsaw. Wyróżniona została honorowym obywatelstwem Warszawy (1993), Gdyni i Konstancina-Jeziorny. Jej imieniem zostały nazwane dwa skwery w Polsce. Pierwszy, na warszawskiej Ochocie, przyjął imię Sue Ryder 2 lutego 2006 r., w obecności m.in. Jej Książęcej Wysokości, Księżniczki Anny oraz małżonki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pani Marii Kaczyńskiej. Jako drugi otwarty został Skwer Sue Ryder w Gdyni. W uroczystościach 10 września 2007 r. udział wziął m.in. Jeromy Cheshire, syn Sue. W Konstancinie-Jeziornie jest natomiast ulica Sue Ryder, gdzie znajduje się Uzdrowisko Konstancin-Zdrój.

Lady Ryder of Warsaw

W 2011 r. nakładem Fundacji Sue Ryder ukazała się książka w języku polskim „Lady Ryder of Warsaw”. Autorką jest siostra Józefa Grażyna Pintal CMBB, która przez 10 lat pracowała jako pielęgniarka w Domu Sue Ryder w Popkowicach na Lubelszczyźnie. Tak napisała o Sue Ryder: „Było mi dane poznać osobiście moją bohaterkę w 1990 r. Przekroczyła progi naszego domu zakonnego, gdy wizytowała placówkę w Popkowicach. Zapisał się w mojej pamięci nie tylko zapach różanego mydełka, które od niej otrzymałam, ale przede wszystkich niezwykła postać delikatnej kobiety o drobnej budowie, z uśmiechem na twarzy i głębokim, przenikliwym spojrzeniu. Ubrana była nadzwyczaj prosto i skromnie – w granatową sukienkę w drobne, białe kropki, na głowie miała chustkę, a na nogach sznurowane, płócienne buty profilaktyczne. To jedyne spotkanie z Fundatorką miało dla mnie szczególne znaczenie. Były to nie tylko pierwsze lata mojej pracy zawodowej, ale także pierwsze doświadczenia przebywania z ludźmi starymi, chorymi i niepełnosprawnymi oraz służenia im. Ona to, nieświadomie, swoją postawą, sposobem bycia i bezinteresownym działaniem, dała mi przykład innego spojrzenia na mieszkańców placówki i szerzej na pacjenta jako podmiot, a nie przedmiot wykonywanej pracy.”

Sue Ryder odeszła 2 listopada 2000 r. Pozostawiła ogromną spuściznę dobra, zobowiązując kolejne pokolenia ludzi do pracy na rzecz innych.